RAK ALTERNATYWNY – Jak zrozumieć Internety [5,5/5]

A co jeżeli było inaczej?

Co jeżeli oprócz Al-kaidy i George’a Bush’a do tajemniczej organizacji w tym spektakularnym ewenemencie na skalę światową bierze udział również nasza DONA?!

Założę się, że wasze głowy przepełnione są teraz rozmyślaniami „skąd?”, „dlaczego?”, „po co?”. Ale w tym miejscu niestety nie przyjdę wam z pomocą – odpowiedź znajdźcie w Internetach.

Wróćmy do roku 1990, siedziba organizacji, o której wcześniej wspominałem. Przy stole zasiadają największe szychy (szefowie wszystkich szefów) i zaczyna się dialog – dialog na temat przyszłości tej planety (przetłumaczył Krzykliwy Dezydery, oryginalny język: angielski)
– Słuchajcie, musimy opracować plan przyszłości naszej planety. Musimy sprawić, aby ludzie zdawali sobie sprawę z powagi naszej organizacji i że wszystko, co się dzieje na świecie, zależy od nas. Musimy to jednak zrobić w taki sposób, żeby nikt się o nas nie dowiedział.
– Może załóżmy grupę terrorystyczną, która będzie mieć siedzibę w Afryce oraz która będzie zwalczała pokój na ziemi za pomocą kałachów?
– Dobry plan. Tylko jak ją nazwiemy?
– Hmm… Może by tak… – w tym momencie jeden z członków się potknął – AŁ! Kaida.
– Ał-kaida? Może być. Tylko w naszym alfabecie nie ma Ł, więc nazwijmy ją po prostu Al-kaida, w porządku?
– Ok.
– Ale musimy również sprawić, aby młode pokolenie również wychowywało się w wierze o celu naszej organizacji.
– Może załóżmy szkołę?
– Przecież szkoła ma określony program i rząd nie zgodzi się na taki rodzaj szkoły.
– To może zróbmy szkołę prywatną?
– … Dobry pomysł…

Zasada była prosta: Należało dać nam wiadomość, iż życie to wolność oraz że musimy się kierować swoimi priorytetami. Co przez to rozumiemy? Otóż to, że do tych małych umysłów została wprowadzona jedna prosta definicja – definicja dominacji.

Wcześniej wspomniana organizacja była tylko pretekstem, aby utworzyć grupę ludzi, którzy rządzą światem. Znajdują się tam głowy państw, znani celebryci i ludzie pokroju Darth Vader’a z serialu Star Wars. Nikt o istnieniu tej organizacji nie powinien wiedzieć, a za jakiekolwiek rozpowszechnianie informacji na jej temat grozi coś bardziej brutalnego niż śmierć – grozi życie w kompletnie pustym, ciemnym pokoju, aż do zgonu więźnia, jednak na ten temat nie mam prawa się rozpisywać, ponieważ informacje te nie są pewne w 100%.

Wracając do powodu, a raczej przyczyny, dla jakiej owa organizacja z takim impetem starła z oczu typowego Amerykanina przekonanie o jakimkolwiek bezpieczeństwie, możemy powiedzieć, iż wszystko to było zorganizowane po to, aby przekonać Amerykę o dominacji tajemniczej sieci nad jej (z resztą nie tylko jej) granicami. Ludzie ze łzami oczach mówią o tej katastrofie, świadkowie dalej nie pogodzili się ze śmiercią bliskich, a ilość ludzi, którzy zginęli w gruzach konstrukcji WTC mówi sama za ciebie – katastrofa nie miała prawa się wydarzyć, tylko po to, aby zniszczyć mentalnie mieszkańców kontynentu amerykańskiego. Chodziło o coś więcej, jednak o co? Po co zginęli ci wszyscy ludzie? Po co budynek WTC został doszczętnie zdemolowany? Odpowiedzi na to pytanie nie zna nikt…

Natomiast informację na temat owej organizacji posiada nieliczna grupa osób. Organizacja ta nosi nazwę Illuminati – grupa ludzi, którzy są w stu procentach przekonani, iż posiadają władzę nad światem. Prawda natomiast jest przykra: posiadają tylko taką władzę, aby ów świat zniszczyć. Nie mają zamiaru się ujawnić – ujawnią się tylko, gdy całą Ziemię pokryje błogi sen i ciemność. Wtedy oni będą królami świata, który sami zniszczyli. Tak będzie wyglądał koniec świata…

Wyjaśniliśmy wszystkie problemy w tym artykule. Wszystkie prócz jednego – o co chodzi w tych Internetach? No cóż. Pozostaje mi postawienie tezy – Illuminati stworzyło Internet. Dlaczego tak sądzę? Jak dobrze wiemy Internet został stworzony przez amerykańskie wojsko w celach komunikacji. Potrzebowali środka do szybkiego przesyłania sporych rozmiarów wiadomość. Utworzono więc sieć, do której początkowo mieli dostęp jedynie wojskowi. Kto jest odpowiedzialny za wojsko? Oczywiście, że NSA, czyli narodowa agencja bezpieczeństwa. Ale gdzie w tym wszystkim haczyk? Illuminati od tyłu daje nam ITANIMULLI . Jeżeli w przeglądarce internetowej wpiszemy adres www. ITANIMULLI.com przeniesie nas bezpośrednio na stronę wcześniej wspomnianego NSA. Przypadek? Nie sądzę.

„Czyli o co w końcu chodzi w tych Internetach?!”
I z tym pytaniem zostawiam was przez monitorami. Przedstawiłem swoją wersję wydarzeń, a co wy zrobicie z prawdą zależy tylko i wyłącznie od was. Na koniec chciałbym się z wami pożegnać małym obrazkiem, w którym umieszczony został Internet. Życzę miłej podróży!RAK ALTERNATYWNY - Jak zrozumieć Internety [5,5x5]

Krzykliwy Dezydery

 

RAK INTERNETÓW czyli (niestety) finał mojej świetnej serii – Jak zrozumieć Internety [5/5]

Zanim cokolwiek przeczytacie, chce, żebyście wiedzieli, że post ten został napisany w tajemnicy przed panią CENZOR, ponieważ bałem się, że prawda, którą głosi ten post może zostać niezaakceptowana przez służby wyższe, a skoro ja wiem tę tajemnicę, nie ma innej opcji – muszę zginąć.

Moi drodzy, przebrnęliśmy przez bardzo długą drogę. Zwiedzamy razem Internet już przez 5 postów. Jest to dla mnie naprawdę wzruszający moment, między innymi dlatego, że jestem bardzo emocjonalną osobą. Ale nie zmieniajmy tematu, wróćmy do omówienia końca Internetów.

Poruszałem przeróżne tematy: zaczynając od zasad Internetu, potem idąc przez język Internetu, następnie poruszając modę internetową (w tym memy) i (jak do tej pory) skończyło się na portalach społecznościowych. Cóż, chyba należało by skończyć serię w tym miejscu i zapewne oczekujecie ode mnie jakiejś pseudonaukowo-zabawnej puenty. Otóż moi drodzy czytelnicy, nic bardziej mylnego.

Aby udowodnić, o co chodzi w Internetach, musimy wrócić do 11 września 2001 roku – katastrofy World Trade Center. Wszystko to zaczyna się, kiedy pani przedszkolanka poprosiła dzieci, aby przeczytały kolejno słowa: „kite” (modlitwa, wiadomość), „hit” (uderzyć), „steel” (stal), „plane” (samolot), „must” (musi). A teraz w jakiej kolejności powinny być ułożone wiadomości, aby odczytać wiadomość:

KITE: PLANE MUST HIT STEEL
WIADOMOŚĆ: SAMOLOT MUSI UDERZYĆ STAL

Przypadek? Nie sądzę. Po wypełnieniu polecenia, pani przedszkolanka powiedziała, aby dzieci otworzyły rozdział 60 na stronie 153 (1+5+3=9, 9/11). Na owej stronie dzieci przeczytać historię zatytułowaną The Pet Goat. W tym samym momencie, czyli o godzinie 8:46 (14:46 czasu środkowoeuropejskiego), w jeden z budynków WTC uderzył samolot, przy tym go niszcząc na bardzo wielką skalę. 17 minut potem o kolejny budynek WTC rozbił się następny samolot, tym samym pokrywając cały Nowy Jork pyłem i jednocześnie zatrzymując go w czasie. W całej tragedii zginęło 147 osób w obu samolotach, 2602 w budynkach, czyli łącznie ponad 2749 osób (do tego zginęło również 403 ratowników, tzn. policji i strażaków). Jest to więcej ludzi niż zginęło podczas ataku na Pearl Harbor, dlatego była to bolesna katastrofa dla Ameryki.

Całość tego zdarzenia była zorganizowana przez rząd amerykański w celu przekonania kraju o konieczności wojen na Bliskim Wschodzie. Od wielu lat śledztwo związane z tragedią WTC 9/11 jest dalej prowadzone. Jednak Internet posiada na ten temat własną teorię. George Bush został wybrany na prezydenta USA w tym samym roku, w którym miała miejsce katastrofa WTC.  Jak możemy się domyślić, niedługi minął czas, od kiedy zaczęła się jego kariera prezydenta, a nastąpiła tragedia.
Al-kaida nie miała jednak czasu na przeprowadzenie tak zaplanowanej akcji kilka lat później. Z aktualnego stanu tego artykułu mogą się państwo jawnie przekonać, iż George Bush był częścią Al-kaidy. Cóż mogę powiedzieć? Nic bardziej mylnego. Otóż moi drodzy czytelnicy – wszystko to zostało zaplanowane oraz wykonane przez gigantyczną sieć, która nie miała na celu dania Bushowi pretekstu do wojen z Al-kaidą. Nie, nie, nie. To miało bardziej ukryty przekaz. Zanim jednak wam go wyjawię, należy wspomnieć, że oprócz George’a Busha oraz całego zgromadzenia o nazwie Al-kaida do naszej tajemniczej organizacji należy również nasza szkoła. Jak do tego doszedłem? Cóż, wyjaśni to państwu nieskomplikowane obliczenie:

Adres naszej szkoły:
ul. Stroma 5, 30-521 Kraków

Ul. Stroma – razem ma 8 liter
Średnia tych liter (8:2) wynosi 4
Oprócz tego mamy również numer budynku, czyli 5.
4+5=9

Z tego wynika, iż
ul. Stroma 5 daje nam 9

Oprócz tego, mamy również kod pocztowy – 30-521.
Pierwsza sekcja: 3+0=3
Druga sekcja: 5+2+1=8
Suma sekcji: 8+3=11

Z tego wynika, iż
30-521 daje nam 11

Pełny zapis: 9/11 (9 – miesiąc, 11 – dzień – kolejność amerykańska)

9/11 – Katastrofa World Trade Center, która miała miejsce w 2001.
Dla przypomnienia powiem, że DONA została założona w 1990 roku. Przypadek? Nie sądzę.

Kres Internetów kończy się na tym, że Internet to niesamowite narzędzie do manipulacji i do przekazywania nieprawdziwych i czasem niesamowicie absurdalnych informacji. Co możemy z tym zrobić? Właściwie to nic – Internet rządzi się swoimi prawami i nic go nie powstrzyma przed dalszą destrukcją. Gdybyście się zgubili, skorzystajcie z mapy Internetów, którą znajdziecie tutaj:

RAK INTERNETÓW - Jak zrozumieć Internet [5x5] mapa

Zanim się rozstaniemy, przypomnę bardzo ważną sentencje: „Internet jest miłością, Internet jest życiem.”

Krzykliwa Dezydery

PIESEŁ – MÓJ ULUBIONY MEM – Jak zrozumieć Internety [3,5/5]

Pieseł… Geneza tego mem’u (meme to moda w Internecie, -> część 3 mojej serii) jest dosyć długa, ale pozwolę ją sobie opowiedzieć. Wszystko zaczęło się od tematu na Reddicie – portalu, o którym szerzej opowiadam w części czwartej. Najważniejsze informacje to to, że Reddit to forum, gdzie możemy dyskutować o wszystkim. Wszystko jest elegancko podzielone na kategorie, podkategorie i tematy. Istnieje również kategoria o nazwie Zwierzęta z podkategorią Psy. To właśnie tam narodził się najlepszy z najlepszych, najśmieszniejszy z najśmieszniejszych, najbłyskotliwszy z najbłyskotliwszy… Proszę państwa, przed państwem… Pieseł! (w oryginale „Doge”).

W podkategorii z rasami typu Shiba Inu, dnia 23 lutego 2010 roku, Japończyk imieniem Atsuko Sato umieścił parę zdjęć swojego adoptowanego pieska o nazwie Kabosu. Niecały rok później, dnia 28 października 2010, została stworzona specjalna podkategoria „LMBO LOOK @ THIS ****** DOGE”, która dostała aż 266 głosów na tak oraz 48 komentarzy. Od tego momentu Doge (po polsku Pieseł) stał się oficjalnym meme’m.

Na czym polega cały hit Pieseła? Cóż, wystarczy po prostu na niego popatrzeć:

PIESEŁ - Jak zrozumieć Internety [3,5x5] zdjęcie

Krzykliwy Dezydery

CO SIĘ DZIEJE NA NAJWIĘKSZYCH PORTALACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH – Jak zrozumieć Internety [4/5]

Cześć. To znowu ja, po przerwie wakacyjnej. Kilka postów wstecz pisałem o stronach internetowych, które warto odwiedzić, jednak opisałem je jedynie pokrótce. Nastanie jednak ten dzień, kiedy wyjaśnię, o co chodzi w tych Internetach – czyli wypełnię cel tejże serii, który swój finał znajdzie w części piątej, ale skoro to dalej część czwarta, kontynuujmy to, co zapowiedziałem.

„Youtube”

Zacznijmy od tego, że Youtube czyta się jutjub. Nie jutube, nie jołtube. Opowiem o największych sławach zarówno zagranicznych, jak i polskich. Aktualnie, najbardziej subskrybowaną osobą na całym świecie jest PewDiePie (czyt. pjułdipaj).  Liczba jego widzów wynosi 30 milinów, a codziennie przybywa mu 30 tysięcy. Na jego kanale znajdziecie bardzo śmieszne i nieśmieszne kabarety oraz nagrania tzw. gameplay’i. Na polskim youtube’ie czołowymi youtuberami są Sylwester Wardęga (1,6 miliona subskrypcji), AbstrachujeTV (1,3 miliona subskrypcji) oraz Niekryty Krytyk (1,1 miliona subskrypcji). Oprócz tego, mamy tonę kanałów o Minecraftach, co aż się robi smutne, gdy się widzi cały polski Youtube pełny tych pixeli. Na youtube’ie proponowane filmiki nie mają jakiegokolwiek powiązania. Możemy znaleźć filmy takie jak „Jakiego koloru jest lustro?”, „Jaka jest prędkość ciemności?”, a obok nich filmik z wybuchem coli i mentosów czy listę śmiesznych nazw miejscowości. Nie ma w tym najmniejszego sensu. Ehh. :/

„Facebook”

Potocznie nazywany twarzo-książką, fejsem czy chociażby w skrócie efbe. Jeżeli ktoś z Was kojarzy system popularnego NK, to Facebook opiera się na podobnym działaniu. Czym to się różni? Można tworzyć strony popularnie nazywane fanpage’ami (czyt. fanpejdżami), których forma oraz treść jest dowolna. Z większości stron nic nie wynika, a kolejna część to po prostu zwykłe zbieracze lajków (pseudo-waluta na Facebooku’) oraz komentarzy. Takie strony często są potem sprzedawane za niemałe kwoty. A głupie nastolatki i tak się nabierają i lajkują jak szalone. Smutne.

„Twitter”

Zanim jednak zacznę, wspomnę, iż nie mam konta na Twiterze i w najbliższej przyszłości nie mam zamiaru zakładać. Cóż, Twitter to pewnego rodzaju Facebook, lecz z pewnymi zastrzeżeniami i w trochę bardziej przejrzystej formie. Każdy może tam zamieszczać, co chce. Posty nazywane są tam tweetami, jednak nie istnieje tam coś jak lajki czy znajomi. Zamiast tego, możemy udostępniać czyjeś tweety oraz dostawać informacje, jeśli coś ktoś wstawił poprzez obserwowanie go. Bardzo ciekawy portal społecznościowy.

„tumblr.”

Po pierwsze, wymawiamy to „tamblr”. Troszeczkę trudne do wymówienia, jednak po kilku próbach powinno się udać. Tumblr. to taka mieszanka wszystkich portali społecznościowych – możemy tam stworzyć swój własny blog i zamieszczać tam wszystko. Tak samo jak na Twitterze, możemy tam obserwować innych ludzi. Niestety, treść jest za bardzo różnorodna, żebym mógł ją opisać.

KRZYKLIWY DEZYDERY

MODA W INTERNECIE – Jak zrozumieć Internety [3/5]

Internet, tak jak już wspominałem, rządzi się swoimi prawami. Do takich praw należy również internetowa moda (prawie jak w prawdziwym świecie, wow). Internety mają swoje obsesje. Wystarczy wrzucić coś chwytliwego, takiego jak pies ze świetnym wyrazem twarzy (Pieseł, jedna z mód) czy chociażby kota z bezmyślną miną (Koteł „Co ja pacze”, też jedna z mód), a za chwilę strony internetowe zaczną wręcz kipieć zmyślnymi przeróbkami. Takie śmieszne obrazki określamy mianem memów. Post lub dwa wcześniej mówiłem o stronie KnowYourMeme.com, która pozwala identyfikować genezę memu i poznać jego całkowitą historię. Dla osób, które nie umieją angielskiego lub nie chce się im po prostu czytać, na Youtube’ie pojawił się specjalny kanał, na którym mężczyzna opowiada o genezie memów. Adres tego kanału to: http://www.youtube.com/channel/UCBXW6jdeY_7zknBFDf8a-zA. Serdecznie tam wszystkich zapraszam.

Internet jednak nie tylko rządzi się swoimi modami. Priorytetem jest znajdywać śmieszne obrazki w bardzo szybkim czasie i w jak najładniejszy sposób przedstawić to innym użytkownikom. Wystarczy dodać kilka literek śmiesznego tekstu i już mamy nowy mem! Czy można za to dostać jakąś nagrodę? Nie, he. Autorzy memów są anonimowi. Chyba, że umieszczą na swoim obrazku jakiś odnośnik, w który i tak nikt nie wchodzi.

Wspomniana wcześniej moda to również tak zwany „hype” (czyt. hajp). Hype to ogólne pojęcie mówiące o bardzo szybko przemijającej modzie na konkretną rzecz. Ostatnio taki hype’m był Dziwny Pan ze Stocka. Owa postać to zwykły dziadek o medialnej twarzy, do którego są dosyć durne podpisy mające symbolizować, co postacie myślą w danej sytuacji (tak, jest więcej postaci niż Dziwny Pan). Jaka jest geneza tego memu? Istnieją strony z tak zwanymi stockami – materiałami, które graficy mogą kupić za pieniądze, aby sporządzić reklamę czy coś w tym rodzaju. Ktoś po prostu znalazł takie zdjęcia z tym Dziwnym Panem i zaczął tworzyć bardzo „nieśmieszne” obrazki, które podbiły polską część internetów.

Z powodu, iż zaczynają się wakacje, cała seria „Jak zrozumieć Internety” wraca dopiero po wakacjach. Do zobaczenia.

Krzykliwy Dezy

JĘZYK INTERENTU – Jak zrozumieć Internety [2/5]

W kolejnej EPICKIEJ CZĘŚCI Z SERII JAK ZROZUMIEĆ INTERNETY, omówimy jak się mówi w Internecie. Na pierwszym miejscu postawimy kilka sformułowań takich jak:

– LOL – laughing out loud, lots of Lough, League of Legends* – skrót od mnóstwa  śmiechu

– ROTFL – rolling on the floor lolling – tarzam się po ziemi ze śmiechu

– OMG – oh my gash/god – o mój boże

– YOLO – you live only once – żyjesz tylko raz

– SWAG – coś w rodzaju dobrego stylu (tak naprawdę żałosnego)

– BRB/ZW – be right back/zaraz wracam

– JJ – już jestem

– G2G/GTG – got to go – muszę iść

A to tylko jedna milionowa tego, co jest. Nawiązując  do pierwszej części, zasady 20.: „Nic nie jest brane poważnie”, to tylko w niektórych częściach internetu będą brali cię poważnie, a jako że internet to w większości miejsca tajemnicze i bez sensu, to praktycznie rzecz biorąc NIGDZIE NIE WEZMĄ CIĘ POWAŻNIE! A jeżeli już, 80 % uwag dotyczących twojej wypowiedzi to „żenada”, „dno intelektualne”, „weź to usuń”, „BRAZIL”, „ZAPRASZAM NA MÓJ SERWER MINKRAFT CHAMACHI”, „aby rozwinąć wypowiedź, kliknij ALT + F4” (Powyższe komentarze to jedynie stereotypy. Nie należy traktować ich poważnie). Dobra. Każdy z nas wie, że w różnych krajach mówi się w różnych językach. Utworzony został nowy, wirtualny kontynent o nazwie Internet! Mamy w nim takie niesamowite państewka jak KWEJK, 9GAG, Reddit, Sadistic, Facebook, Besty, Digg, 4chan.org, Karachan.org, Youtube, Komixxy, Mistrzowie, WordPress, Demotywatory, Wiocha.pl, Wikary.pl czy chociażby KnowYourMeme. W każdym z tych krajów mówimy innym i charakterystycznym dla danego regionu językiem. Należy pamiętać, że wiele z powyższych państw jest dziwnych i niewartych zwiedzenia. Na KWEJK’u posługujemy się gimbusowym językiem i staramy się udawać mądrych, wklejając cytaty z wikipedii czy używając „bynajmniej” w złym kontekście. Na 9GAG należy gasić (ripostować, cisnąć, pojeżdżać, niszczyć – w mądry lub głupi sposób powiedzieć danej osobie coś, żeby przestała się odzywać) każdą możliwą osobę i wykorzystać sytuację tak, żeby było śmiesznie. Na Reddicie ludzie są w miarę cywilizowani i mają własne opinie, które nie są przez innych krytykowane. Facebook jak Facebook – wiadomo, ludzie robią, co chcą. Na Bestach swoje łzy wylewają gimbusiary i wstawiają jakieś tam fotki z dedykacją. Digg polega na wykonywaniu czegoś o nazwie „wykop”. Czym jest wykop? Wykop jest to czynność polegająca na znalezieniu czegoś, a następnie dzieleniu się tym z innymi osobami (na przykład z użytkownikami Digg, wykop.pl). 4chan.org to w ogóle Internet w pliku .rar (.rar to forma kompresji, coś jakbyśmy spakowali rzeczy do walizki). Znajdziemy tam po prostu wszystko. Osobom, które mają słabe nerwy, nie polecam. Karachan.org to taki polski 4chan.org. Youtube, Vimeo czy DailyMotion to takie serwisy, gdzie można publikować własne filmy. Komixxy z kolei to serwis, w którym (jak sama nazwa wskazuje) publikujemy komiksiki. Mistrzowie to taka cudowna stronka, w której są jeszcze cudowniejsze screeny (screen to takie zdjęcie ekranu), na których przedstawiane są śmieszne sytuacje z Internetu. Demotywatory to taka stronka z demotywatorami. Wow, tak bardzo rozwinięta wypowiedź. Czym są demotywatory? Zalecam zajrzeć na stronkę, bo warto. Wikary.pl, Cojapacze.pl, Kotlet.pl itp. to zwykłe portale, na których umieszczamy śmieszne obrazeczki. Ok, to by było na tyle, jeśli chodzi o takie stronki. Nawigację po tych stronach otrzymaliście, więc nie widzę problemu, aby je odwiedzić. Polecam i pozdrawiam.

Krzykliwy Dezy

WSTĘP – Jak zrozumieć internety [1/5]

Zrozumienie internetów jest baaardzo trudne. Nie uda mi się tego wytłumaczyć w 1 poście, dlatego podzieliłem tę EPICKĄ INSTRUKCJĘ na aż 5 PEŁNYCH EMOCJI WPISÓW. Wiem, że tego chcecie.

Zacznijmy od startu internetu. Kiedyś, bardzo dawno temu, internet służył jako źródło przeróżnych informacji . Do czasu… Do czasu, gdy ktoś nie wrzucił KOTÓW do internetu. Od tego czasu internet to największy zbiór śmieci, śmiesznych obrazków oraz innych ciekawych i jakże bezsensownych filmików. Aaa, filmików, no właśnie. Posłużę się formułką jakże popularnego (przynajmniej z internetów) Krzysztofa Gonciarza: „W internecie nie ma głupich pytań, a są same głupie filmiki”.

Okej, wiemy czym jest internet, jednak dalej nie wiemy, jak on działa, a dlaczego, a na co, a po co to komu. Tak samo jak metal (muzyka) ma przesłanie, tak samo Internet ma przesłanie. Jednak cięższa muzyka ma w miarę normalną treść, a Iinternet… no cóż, internet to czarna dziura pełna wiewiórek w odkurzaczach, czarnych marchwi, głupich filmików o lądolodzie, który chodzi w środku nocy i hałasuje jakby mielił pasztet. Nikt nie wie, o co w tym chodzi, ale wszyscy się z tego śmieją.

Internet, jak każda rzecz na świecie, rządzi się swoimi prawami (niekoniecznie sensownymi).

Krótki oraz szybki wyciąg z regulaminu (którego nikt wokół włącznie z panią CENZOR nie rozumie):

ƒƒ. Zasada 0 jest nieprawdziwa, podczas bycia prawdziwa w stanie nieprawdziwości.

ƒ. AFH jest b0giem internetu.

-6. Zasada 0 jest prawdziwa.

-2. Wygrałeś grę.

-1. /b/ (4chan.org) nie jest twoim przyjacielem. Nie ma wyjątków.

0. Negatywne numerki to kłamstwo. Nie ma wyjątków.

0.96. LU0213 P!52ĄCY 74K N13 5Ą N0RM4LN1.

0.97. VVVVVV to najlepsza gra grawitacyjna.

1. Nie mów o /b/.

2. NIE MÓW O /B/

15. Im bardziej będziesz próbował, tym bardziej zawalisz.

20. Nic nie jest brane poważnie.

22. Kopiuj i wklej jest zrobione po to, by zniszczyć iskrę oryginalności.

23. Kopiuj i wklej jest zrobione po to, by zniszczyć iskrę oryginalności.

29.W Internecie, mężczyźni są mężczyznami, dziewczyny są mężczyznami, a dzieci są agentami FBI.

30. NIE ma dziewczyn w internecie.

30.2. Zasada dotyczy ciemnej strony internetu.

30.3. Jeżeli dziewczyna została znaleziona  w ciemnej stronie internetu – KOD CZERWONY, KOD CZERWONY! ALARM WŁĄCZONY! WSZYSCY DO SCHRONÓW.

39. CAPS LOCK TO KOD DO KONTROLI UMYSŁÓW.

Ufff… Dużo trochę tego. Pełna lista do znalezienia na http://rulesoftheinternet.com/index.php?title=Main_Page . Zachęcam, bo świetna lektura.

Ok, zakończyliśmy temat o tym, co znajduje się w internecie. Jak się okazuje, internet to nic innego jak jedno wielkie śmietnisko. Wiecie o co chodzi. Stereotypowa (tak naprawdę typowa) osoba, która non-stop i niemiłosiernie korzysta z internetu to taki grubas śmierdzący rybą w białej koszulce i obdartych dżinsach krytykujący wszystko, co mu się nie podoba. Taki hejter (tak, tak nazywamy tę osobę) jest w stanie znaleźć wadę nawet w Biblii lub skrytykować co do akordu piosenkę, której nie słuchał. Tak wyglądają realia internetu.

Krzykliwy Dezydery